[#5] Nauka jazdy za... seks
Niesłychane informacje napływają prosto z Holandii. W tym kraju politycy i cały rząd są mega kontrowersyjni i walnięci. Palenie trawki czy prostytucja to rzecz w Holandii normalna i legalna. Do tego ma dojść - uwaga - nauka jazdy za... seks! Tak, dokładnie - za seks.
Znana gazeta z kraju Oranje "The Telegraph" informuje, że minister transportu, niejaka Melanie Schultz vann Haegen ogłosiła, że instruktor lub instruktorka mogą proponować kursantom seks za lekcje nauki jazdy. Warunek jest, dlaczego miałoby go nie być - kursanci muszą mieć ukończone 18 lat.
Według tamtejszego zajebistego rządu, oferowanie kasy za usługi seksualne to oczywiście prostytucja, ale już oferowanie innej usługi za usługę seksualną jest już jakąś tam formą... barteru! Niebywałe, prawda?
I kolejne - tylko instruktor może zaproponować seks za naukę jazdy. To chyba normalne, bo pewnie dupczyć (a nie płacić) chciałoby się więcej Holenderek lub jakiś młody Holender posunąłby instruktorkę-MILFkę. Nie straciliby kasy, a nauka jazdy zaliczona. Holandia to niesamowity kraj i udowadnia to cały czas. Czy w sposób dobry? Według mnie nie do końca. Politycy z tego kraju mają dziwne pomysły i wizje. Z jednej strony, to dobrze, że nie przynudzają i nie ograniczają obywateli, ale z drugiej zaś - ten np. seks za naukę jazdy to już kurwa głupota. Czy dziś wszystko sprowadza się do erotycznej sfery człowieka?
A może ci politycy sami uprawiali seks za nauki jazdy? Kto to tam wie. Jedno jest pewne - Holandia zaskoczy nas z pewnością niejednokrotnie. Może dozwolony będzie seksik z nauczycielem/nauczycielką w szkole, na przykład za najlepszą ocenę. Kuźwa, odpowiedź ustna nabrałaby dosłownego znaczenia...
Daj znać w komentarzu lub poprzez maila (patryk6527@o2.pl), co sądzisz na ten temat i napisz mi, o czym chciałbyś przeczytać tekścik. Na pewno przeczytam i odpowiem.
/ PW \





